#96: Najbardziej romantyczne i niezapomniane Walentynki

Dziś ważny dzień – wigilia. Nie, wcale mi się nic nie pochrzaniło. Dziś wigilia Walentynek! Z tej okazji wpis… I to nie byle jaki. W kalendarzu z dzisiejszą datą mam zapisane walentynkowy wpis. Brzmi to totalnie bezpłciowo, ale długo nie mogłam wymyślić nic ciekawego. Najśmieszniejsze jest to, że w tamtym roku twierdziłam, że miałam wiele pomysłów na walentynkowy wpis. Ostatecznie znalazłam kilka inspiracji, które po zebraniu do kupy dały właśnie to. Zdradzę wam sekret na zorganizowanie najbardziej romantycznych i niezapomnianych walentynek. Gotowi? Zapinajcie więc pasy, bo lecimy.

INSPIRACJA

Zawsze mówiłam, że nie lubię walentynek, ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, że to wcale nie tak. W gruncie rzeczy, podoba mi się to wszystko. Aura jest przepiękna – wszędzie serca we wszystkich odcieniach czerwieni i różu**, na wystawach sklepowych piętrzą się słodkie misie, a w cukierniach pojawiły się lukrowane ciasteczka z romantycznym przesłaniem i ogromne lizaki. Jako obserwator życia jestem zadowolona. Akceptuję!

Dokładnie rok temu stało się coś, co pozwoliło mi przez krótką (no, kilkumiesięczną w sumie) chwilę myśleć, że kolejne walentynki (czyli właśnie te obecne) spędzę w towarzystwie przystojnego bruneta (no szału w sumie nie było … Ale chociaż był wysoki i inteligentny). Niestety, coś poszło nie tak, ale dzięki aurze, o której przed chwilą wspomniałam, ja również dałam się ponieść romantycznemu nastrojowi. I wcale nie przeszkadza mi w tym status singielki.

Mój ulubiony (!) Andrzej Tucholski napisał na Instagramie:

Masz kogoś? A może nie masz? Zbliżają się walentynki, więc media i znajomi będą wam robić wodę z mózgu, że to najważniejszy temat na świecie. […]Związek jest od tego, by kochać i razem rosnąć. A nie dlatego, że trzeba. Że wypada. Że „byłoby spoko”. Spoko to jest na autobus zdążyć. A brak związku? To nic, bo się kogoś ma, albo i nie. Ale nie wpływa to ZUPEŁNIE na to, jak wartościową osobą się jest. Kochajcie i bądźcie kochanymi, albo i nie, jeśli jeszcze nie pora. Nie dajcie sobie jednak wmówić, że z kimkolwiek jest cokolwiek nie tak.

Poza tym, ostatnio dużo się mówi o potrzebie pokochania własnego siebie. Połączenie tych kilku myśli upewniło mnie w przekonaniu, że nie ma drugiej takiej osoby, z którą warto obchodzić walentynki niż … Ja! J I nie ma tu się czego wstydzić!

NRNW
NAJBARDZIEJ ROMANTYCZNE I NIEZAPOMNIANE WALENTYNKI
W 6 KROKACH
WERSJA DOMOWA

  1. Zrób się na bóstwo! Zinterpretuj to jak chcesz. Możesz się odpieprzyć jak Margot Robbie w Wilku z Wall Street lub zdecydować się na popylanie w podomce. Co tylko chcesz – robisz to dla siebie!
  2. Zadbaj o komfort i atmosferę! Rozściel łóżko, zwal wszystkie poduszki w jedno miejsce i zrób sobie fortecę, albo i nie. Rozpal świeczki, włącz światełka i puść muzykę, od której masz ciarki na plecach – lub nie. Zrób to, co najbardziej ci odpowiada! Ja zamierzam! Choć myśl o tym, że trzeba to będzie później posprzątać jest dość odpychająca …
  3. Przygotuj kolację! Walentynki czy nie, coś zjeść trzeba. Możesz sobie dogodzić gotując coś, na co zwykle nie możesz sobie pozwolić, zamówić pizzę lub zjeść owsiankę.  Solo czy w duecie, do kolacji podaj wino! Albo herbatę czy nawet wodę. Dokładnie to, na co ty masz ochotę!
  4. Zadbaj o rozrywkę! Przygotuj film lub kilka, rozwiązuj krzyżówkę, graj w Simsy, tańcz… To twoja randka ze sobą – wiesz co lubisz najbardziej! Nie bój się komedii romantycznych – nie spłoniesz od samotnego ich oglądania. Graj w gry komputerowe jeśli właśnie to lubisz robić, tańcz i się wygłupiaj! Kto ci zabroni?
  5. Spraw prezent swojej Walentyce! Oczywiście wciąż mowa o TOBIE. Zaszalej, kup sobie coś ładnego, coś walentynkowego. Dlaczego? Bo może na co dzień zbyt surowo się oceniasz, a zasługujesz na choćby drobiazg? Zaszalej! To wszystko z miłości!
  6. Powiedz co czujesz! Tak, to ten najtrudniejszy krok. Nawet wobec odbicia w lustrze trudno jest mówić o uczuciach. Chociaż spróbuj! Powiedz sobie prosto w oczy chociaż kilka miłych słów, spisz je na kartce lub wytatuuj na łydce – jak chcesz.

PO CO?

Jeśli podobnie do mnie, jutrzejszy dzień spędzicie tak, jak każdy czwartek, polecam zastosować mój autorski program NRNW – lub chociaż jego część. Albo po prostu… Zróbcie dla siebie coś miłego. Pokażcie sobie samemu, że się kochacie. Niech to będzie łyknięcie kapsułki z witaminą D, zjedzenie czekolady czy dziesięciokilometrowy bieg. Wszystko jedno!

Parafrazując Andrzeja Tucholskiego – jeśli jesteście singlem w okresie walentynek, nie dajcie sobie wmówić, że coś z wami nie tak. Jest jak jest! Niemniej, bawcie się tym świętem! A jeśli ktoś zapyta was po raz kolejny, dlaczego jesteście sami, najlepiej odpowiedzieć szczerze, całą prawdę. Ja tak zrobiłam i mam spokój – przynajmniej przez jakiś czas.

Po co to wszystko? Po co się starać i zapraszać samego siebie na randkę? Choćby dla jaj! Ah, i pewnie pomyślicie, że nie odkryłam Ameryki, ale osobiście uważam, że o takich dniach dla siebie, dniach na miłość do siebie, trzeba przypominać. 🙂

***

Jak napisał Andrzej: Kochajcie i bądźcie kochanymi. Ja jednak nie dodam albo i nie. Z prostej przyczyny. Miłość to nie tylko to, co łączy dwoje zakochanych w sobie ludzi. Przy okazji walentynek warto pamiętać, żeby kocham cię powiedzieć mamie, tacie, bratu czy kogo tam macie.

Miłość jest w porządku, walentynki są w porządku.

Ty, jako singiel, jesteś w porządku.

Kocham was,
Gocha

*Świetny walentynkowy wpis znajdziecie TU. Mnie rozbawił na swój sposób!

**Nawet wódka w osiedlowym sklepiku ma na sobie naklejkę z napisem I love you na tle czerwonego serca. I jak tu nie wpaść w uzależnienie, skoro nawet alkohol ci miłość wyznaje?

*** Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, edytuję post lub dodam relację na instagramie i pokażę wam moją randkę!

**** Ah! Najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich zakochanych! Sto lat i jeden dzień dłużej! Kochajcie się, dbajcie o siebie i bądźcie szczęśliwi.

5 comments

  1. Ja na szczęście w okresie okołowalentynkowym trafiłam na sporo całkiem mądrych tekstów o związkach i uczuciach w ogóle. Może mam szczęście i ta mainstremowa cukierkowa narracja jakoś do mnie nie dociera, a może po prostu obserwuję mądre blogi. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.

    PS: A Andrzeja Tucholskiego też uwielbiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s