#70: O ZOO słów kilka

Mam coś ciekawego – mam nadzieję. Trochę o człowieczeństwie, ewolucji, więziennictwie, głupocie i moich ukochanych zwierzętach …

Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

ZOO – odkąd studiuję to co studiuję, ten skrót ma dla mnie dwa znaczenia. Po pierwsze ogród zoologiczny, po drugie spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. W tym wypadku pogadam sobie o pierwszym z brzegu – ZOO. W ostatnim czasie miałam okazję odwiedzić dwa ogrody zoologiczne. Jeden w czeskim miasteczku Dvůr Králové, drugi w sercu dolnego śląska, we Wrocławiu.

Wiecie co lubię w zwierzętach najbardziej? Sposób w jakim się poruszają – majestatyczny, pełen gracji, niewymuszony. Jakby każdy krok był doskonale przemyślaną strategią. W dzieciństwie oglądałam mnóstwo programów przyrodniczych, a wszelkie ciekawostki chłonęłam jak głupia! Lubię obcować ze zwierzętami, patrzeć im prosto w oczy, obserwować ich zachowania. Nie wszystkie lubię, niektórych się nawet boję, ale … Do wszystkich czuję respekt i szacunek, a żadnego bym nie skrzywdziła. Jeszcze nikt dobrze nie wyszedł na igraniu z naturą.

Wciąż wracam myślami do Afrykarium we Wrocławiu. Pierwszy raz widziałam na żywo płaszczki – są piękne. Mogłabym się w nie wpatrywać godzinami! Stałam jak słup przy wielkim, podziemnym akwarium i ze łzami wzruszenia w oczach obserwowałam jak wirują w wodzie. Cudowne doświadczenie! Jak mogliście zobaczyć na moim Instagramie – trzymałam w rękach małą kózkę! I zgadzam się z komentarzem pod tym zdjęciem – mój poziom szczęśliwości był totalnie poza skalą. Jak dziecko, podchodząc do każdego wybiegu mówiłam (na głos, wcale nie pod nosem): Cześć! Bo kultura wymaga się przywitać, co? Ahh … Piękne wspomnienia.

CZŁOWIEK ZWIERZĘCIU WILKIEM

Jaki cel ma człowiek, który odwiedza ZOO? Według mnie robi to, żeby przybliżyć sobie dzikość natury, podziwiać majestatyczne, piękne zwierzęta i poświęcić czas na refleksję o otaczającej nas przyrodzie – jej kruchości i wspaniałości. Ja miałam taki cel – no, liczyłam jeszcze, że będą małe kózki i osiołki, żeby móc pogłaskać. Nie będzie jednak zaskakujące, kiedy powiem, że nie każdy udaje się do ZOO z taką myślą.

Zwykle staram się nie komentować ludzkich zachowań w takich sytuacjach, ale tym razem muszę się wyżalić:

  • Nie rozumiem jak można oczekiwać, że dzikie zwierze, widząc człowieka, podejdzie do krawędzi wybiegu w podskokach, żeby Janusz z Grażyną mogli sobie popatrzeć. Dlaczego ludzi dziwi fakt, że żywe stworzenie może chcieć się schronić, schować, zaczaić gdzieś w krzakach?

34340313_1671041016285225_2376320836970741760_n

  • Nie rozumiem jak można oczekiwać, że zwierzę będzie COŚ robić. Tak się składa, że są gatunki zwierząt, które raczej są znane z tego, że nie robią NIC. To nie Pingwiny z Madagaskaru – żadne stworzenie zamieszkujące ZOO nie stanie do zdjęcia swoim lepszym profilem.

34156911_1671015492954444_1456039925328642048_n

  • Nie rozumiem jak można nie poświęcić choćby pół minuty na to, żeby przystanąć i obserwować nawet pozornie pusty wybieg. Eeee, nic tu nie ma! A chwilę później, ukradkiem, gdzieś pod ścianą przebiega mała mangusta. Odrobinę cierpliwości.

34078435_1671039249618735_225112520317206528_n

  • Nie rozumiem jak można przedkładać doświadczenie, pośrednie obcowanie z rekinami czy płaszczkami , nad dokumentację fotograficzną na instagram. Gdybym mogła zmienić trochę cytat Adama Mickiewicza (wielkim poetą był), powiedziałabym: Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż szkiełko i aparat. Tworzenie pamiątki w postaci fotografii jest w porządku, dopóki nie przeginamy w drugą stronę.
  • Nie rozumiem jak można ignorować polecenia wydawane przez wykwalifikowanych opiekunów zwierząt. Dlaczego ludzi dziwi zakaz karmienia, zakaz wysiadania z auta podczas safari, albo zakaz używania lampy błyskowej wśród zwierząt głębinowych? Co jest nie tak? Dlaczego nie można dostosować się do tak prostych i tak niewielu zasad?!

Jest jeszcze kilka rzeczy, których nie rozumiem – niemniej, nie mogę się czepiać, bo np. ubiór to sprawa indywidualna. Jeśli komuś wygodnie jest spacerować osiem (!) godzin między alejkami ZOO w szpilkach – proszę bardzo!

CIEMNA STRONA ZOO

Moje obserwacje nie dotyczą tylko ludzkich zachowań. Wciąż dużym problemem w ogrodach zoologicznych jest brak dostatecznie dużych wybiegów czy ciasne klatki. Niektóre zwierzęta, które miałam okazję widzieć, wykazują dziwne zachowania – apatię, nerwowość, ruchy podobne do tych, które występują u ludzi chorych na zespół Tourette’a. Niektóre ptaki mają podcinane lotki, aby nie mogły latać. Nie jestem również pewna, czy pewne gatunki czują się dobrze w warunkach naszej szerokości geograficznej i czy warunki symulowane są dostatecznie dobre.

31950409_1643979532324707_5007694926675181568_n

Moralnie to trudne – z jednej strony od dziecka mówi się, że ZOO to azyl dla zwierząt, które z różnych względów nie mogłyby sobie poradzić w środowisku naturalnym. Z drugiej strony, przygotowując ten wpis, natknęłam się na zupełnie odmienny punkt widzenia: Sytuacja zwierząt w zoo przypomina karę dożywotniego więzienia – możemy przeczytać na Nie chodzę do ZOO. Polecam poczytać trochę na tej stronie, o której przed chwilą wspomniałam. Opublikowali bardzo ciekawy raport i pewnie dużo lepiej są w stanie opowiedzieć o całej sprawie. Ja, jako laik, mogę jedynie powiedzieć o swoich obserwacjach.

***

W wielu miastach wprowadzono już zakaz występowania cyrków, które mają w swoim programie pokazy wytresowanych zwierząt. Cóż … Może przyszedł czas na ZOO? Ja dalej biję się z myślami i analizuję wszystkie za i przeciw. Ciekawi mnie natomiast wasze zdanie.

Czy można porównywać cyrk do ZOO? Czy zgadzacie się z opinią Nie chodzę do ZOO? Może wystarczy jedynie poprawić warunki bytowe zwierząt i nauczyć zwiedzających szacunku i kultury wobec natury?

Pozdrawiam ciepło,
Gocha.

P.S. Wszystkie zdjęcia zrobiła Mańka.

Reklamy

8 comments

  1. Tylko mnie nie zjedz, bo jestem laikiem, to jako ciekawostka. Spotkałam się z odwrotnym punktem widzenia: że to zoo właśnie jest szkodliwe, a cyrk w porządku. Dlaczego? Ponieważ w cyrku zwierzęta są stymulowane [nie chodzi o tortury, tylko w takim jakimś hipotetycznym, małym cyrku rodzinnym, prowincjonalnym, gdzie ludzie i zwierzaki są od pokoleń], mają swe sztuczki, nagrody – coś się dzieje, są zaopiekowane, jest łączność emocjonalna między nimi, a ‚treserem’ Z kolei w zoo [byłaś w klatkach naczelnych? Spojrzałaś w oczy 30letniej szympansicy? Którą dopuszczono dwa razy i pozwolono urodzić, której partner i jedno z dzieci już nie żyje? One wie, że nigdy nie wyjdzie zza krat, że będzie tam zawsze.] zwierzęta nie mają odmiany. Żeby nie było jednoznacznie – oryksy szablorogie uznane są za wymarłe w stanie dzikim i zoo Miasta Krasnoludków współpracuje z fundacjami ze świata i próbują je przywracać… Czego jako żywo żaden cyrk nie robi 😉 ps tak, zoo we Wro jest o wiele za ciasne, ale nie ma się gdzie rozbudować, więc raczej będą odchodzić od dużych zwierzaków na rzecz ‚robaczków’. Kiedyś były inne standardy odnośnie przestrzeni i warunków.

    Polubienie

    • Ciekawe co mówisz – nigdy nie słyszałam o cyrku w taki sposób. 🙂
      Spokojnie, nie zjem cię. Nie uznaję żadnego z poglądów jako prawdę objawioną. Po prostu zaczęłam się zastanawiać nad tym i postanowiłam się moimi myślami podzielić.
      I tak … Podczas tych dwóch wizyt w ostatnim czasie widziałam również zwierzęta nieszczęśliwe, apatyczne – o czym napisałam. 🙂
      A propo ciekawostek o przywracaniu gatunku – czeskie zoo, w którym byłam niedawno, wysłało swojego nosorożca do Afryki, aby przyczynić się do przedłużenia gatunku. 🙂
      Jak wszystko – zarówno zoo, jak i cyrk, mają swoje jasne i ciemne strony. 🙂

      Polubienie

  2. Dla mnie ZOO jest ok kiedy ratuje zwierzęta cyrkowe i stwarza im drugi lepszy dom, bo niedzwiedź bez pazurów i zębów nie poradzi sobie już w naturalnym środowisku. Tak mniej więcej działa ZOO w Poznaniu. Nie mniej uważam, że przedłużanie gatunków na siłe nie ma sensu, bo zaburza się prawa natury… Wkrótce u mnie pojawi się wpis o podobnej tematyce (zbieg okoliczności??), więc wpadnij :*

    Polubienie

  3. Hmm…w ciągu ostatniego miesiąca byliśmy w ZOO z Bobem dwa razy, był zachwycony i karmił zwierzaki w mini-zoo marchewką. Zwierzaki warunki mają dobre, są zadbane i wygląda na to, że wszystko jest ok. No, poza jednym – Dziubas nie pozwala mi wziąć sobie do domu jaguara…

    Polubienie

  4. Mało miejsc mnie przygnębia tak bardzo jak ZOO… Jestem okropnie wrażliwa na krzywdzenie zwierząt. I choć to dobre miejsce dla zagrożonych gatunków, to niestety wydaje mi się, że pazerność na kasę jest zbyt duża.
    Już nie wspomnę o tym, że niektórym przydałyby się testy psychologiczne przed wejściem do obiektu… 😦

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s