#67: Nie wszystko złoto, co się świeci

Oszalałam! Tak, o tym ten wpis. O srokach, które lubią jak się błyszczy, o głupocie, złocie i o tym, jak uczyć się na własnych błędach … Lub nie.

GNIAZDO SROK

Pracuję w biurze, gdzie swoją przestrzeń dzielę z 4 innymi kobietami. Wyobrażacie sobie jak ciężko przeżyć osiem godzin w takim miejscu?! Bywa i tak, że wióry (i ploty) lecą jak szalone! Co ciekawe, różnimy się od siebie przeogromnie, więc pozwolę sobie na krótką charakterystykę.

  • Ewelinka – dusza towarzystwa! W jakiś sposób potrafi zjednać sobie ludzi. Zwykła dziewczyna – do tańca i do różańca. Jest szczera, a to się ceni. Często sprawia, że mamy się z czego pośmiać. 😉
  • Marysia – kobieta z klasą. Zawsze dobrze ubrania, makijaż i włosy na tip-top. Straszna śmieszka – opowiada naprawdę fantastyczne historie ze swojego życia,
  • Marzenka – imponuje mi sposób, w jaki wychowuje swoją córkę. Jest nerwowa, łatwo się wścieka i wszystko bierze za bardzo do siebie. Zawsze służy radą,
  • Gabrysia – pracuje z nami, ale pełni również funkcje sekretarki. Nienawidzi, kiedy nazywa się ją sekretarką! Świetnie dogaduje się z szefami, za co ją podziwiam. Ma podobne do mojego poczucie humoru, przez co mam wrażenie, że najlepiej się z nią rozumiem,

Razem tworzymy gniazdo srok (niektórzy mówią, że gniazdo żmij lub os). Dlaczego? Bo wszystkie oszalałyśmy na punkcie złota i świecidełek … Z Allieexpress.

JAK PELIKAN

Marysia do codziennego outfitu ma zawsze perfekcyjnie dopasowaną biżuterię. Nie byle jaką! Rządzi złoto oraz przepiękne kamienie szlachetne! Zawsze zastanawiało mnie jak to możliwe, jeśli zarabia tyle co ja? Mąż! Na pewno jej mąż jest super-kimś i obdarowywuje ją drogą biżuterią. Postanowiłam kiedyś pieprznąć komplement – że zawsze ma takie ładne, złote, z kamieniami, wow! Uśmiechnęła się i z rozbrajającym uśmiechem dodała – A to za pięć złotych!

CYMERA_20180503_131132

Szok! Ale jak to?! Po szczerym wyznaniu Marysi, kolejne dziewczyny zaczęły się przyznawać do tego jak walą do koszyków całe to chińskie złoto i miesiącami czekają na pakunki.  Zrobiłam wywiad środowiskowy, zapoznałam się ze wszystkimi historyjkami, szczegółami i radami, a następnie postanowiłam spróbować. Połknęłam bakcyla jak młody pelikan.

MAJ FRIEND

Pewnego piątkowego popołudnia, spędziłam kilka godzin na przeszukiwaniu odmętów ofert Allieexpress. Tak jak mówiły dziewczyny, widząc produkty za kilkadziesiąt groszy, wrzuca się je do koszyka bez opamiętania. Bransoletki, kolczyki, wisiorki … Nawet sztuczne rzęsy (zawsze chciałam spróbować, nie oceniajcie mnie)! W taki oto sposób zrobiłam zamówienie … Na ponad 60 złotych!

CYMERA_20180503_131258

!@#$%, jak to możliwe? Przecież każdy z wybranych przeze mnie produktów nie kosztował więcej niż 5 złotych! Patrząc na koszyk, uzmysłowiłam sobie ile tego wszystkiego jest, ale skoro miał być test Allieexpress, niech się dzieje co chce! Opłaciłam zamówienie i pozostało tylko czekać, długo czekać, aż Maj Friend dostarczy do mnie paczki.

JAKOŚĆ JEST NAJWAŻNIEJSZA!

Na studiach przeżyłam (choć było ciężko) przedmiot o nazwie Zarządzanie jakością. Wykładowca był mocno przewrażliwiony na punkcje jakości, przez co zajęcia były naprawdę nudne! Zawsze powtarzał, że jakość jest najważniejsza. Właśnie tymi słowami rozpoczęłam egzamin i chyba dlatego zdałam na 5. Gdyby jednak profesor zobaczył te paczki z Allieexpress, dostałby chyba zawału.

Są rzeczy, które zostały naprawdę nieźle wykonane i nie mogę się przyczepić. W końcu wyglądają jak na zdjęciu!  Niemniej, jednorazowe założenie złotej bransoletki skończyło się tragicznie, bo biżuteria w kontakcie ze skórą niemal natychmiast sczerniała. Jedna z rzeczy, tuż po odpakowaniu okazała się być przyrdzewiała. Blaszka wisiorka przyszła cała pokrzywiona, a kolczyki krzywo sklejone.

Czy noszę tę biżuterię? Zdarza się. To, co nadaje się do noszenia, postanowiłam zostawić. Resztę wyrzuciłam.

***

Wydałam 60 złotych na rzeczy o żadnej wartości. Pochłonęła mnie gorączka złota i na chwilę zapomniałam o byciu pragmatycznym. Mam do siebie żal. Nie dlatego, że wyrzuciłam pieniądze w błoto, ale dlatego, że kiedy paczki przestały przychodzić … Chciałam złożyć następne zamówienie! Na szczęście tego nie zrobiłam. Nie mam jednak pewności, czy pewnego dnia znów nie skuszą mnie ceny i dziwaczne produkty z chińskiego Allegro.

A czy wam zdarzyło się zamówić coś z Allieexpress? Jak wrażenia? Czy produkt był zgodny z opisem i zdjęciem? Opowiedzcie swoją historię.

Pozdrawiam,
Gocha.

Reklamy

11 comments

  1. Ostatnie co zamówiłam do noszenia to trampki… ZA MAŁE i na tym koniec z internetowymi zamówieniami 😜 Musze wszystko pomacać zanim zapłacę, aczkolwiek nieraz jakaś fajna cena na allegro itd włącza u mnie zakupowego diabełka. Na szczęście szybko działa oszczędny aniołek z pytaniem czy na pewno tego potrzebuje 😂😂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiam Aliexpress! Na początku też przeżywałam zakupowy szał, więc nie martw się, to zupełnie normalne. Teraz podchodzę do tego już bardziej ‚z głową’ 🙂

    Wszystko jest dla ludzi, ale w granicach rozsądku 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wszyscy dostają napadu – zdjęcia są zrobione idealnie, ale zbyt wielu znajomych już się nacięło, bym pozwoliła mężowi opłacić wszystko, co zamówiłam. Ubrania wszystkie sztuczne – nie nada, biżuteria – znajome okrutnie klęły, zatem też nie. Natomiast drewno? Wszystkie drewniane pudełka do decoupage dostępne w Pl są z Chin – więc zaryzykowałam i rzeczywiście, jakością nie odbiegają zanadto, a różnica w cenie ogromna. Czyli drewna nie da się zepsuć 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ja póki co nie ufam za grosz temu portalowi ale…ALE muszę przyznać, że byłoby to wciągające :)))
    Co prawda nie jestem jakąś super-fanką biżuterii ale jakoś zawsze sobie powtarzam, że kiedyś nadejdzie ten dzień. TEN, w którym zamiast kolczyków ze sklepu „Wszystko za 5 zł” kupię sobie jedne porządne, srebrne albo złote ;))

    Polubienie

  5. Ja osobiście nigdy nie korzystałam z Alliexpress, ale mój facet a i owszem. Z tym, że on głównie kupuje elektronikę, jakieś sprzęty i ogólnie rzeczy, które są trudno dostępne w kraju. Na jakieś typowe gadżety też się czasem oczywiście skusi, ale sporadycznie. 😉 Nie wiem czy to jest kwestia szczęścia czy dogłębnej analizy przed zakupem, ale chyba żaden bubel mu się nie trafił. Tyle, że na paczki czasem naprawdę długo się czeka…
    Jeśli już jednak mówimy o „chińskiej biżuterii”, to zdarzyło mi się kupić raz czy dwa na polskich portalach coś, co potem raczej nadawało się do wyrzucenia, bo było bardzo złej jakości, albo np. w innym rozmiarze. Niby 5zł jakoś bardzo nie żal, ale z drugiej strony to to właśnie takie trochę srocze podejście… 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s