#65: Postanowienia noworoczne – update

Pamiętacie mój wpis o postanowieniach? Skoro minął już pierwszy kwartał, postanowiłam podzielić się z wami moimi małymi sukcesami. Żeby nie rozpisywać się za bardzo, skupię się na jednym  z trzech głównych tematów. Wydaje mi się, że właśnie ten będzie dla was najbardziej intersujący. Mowa oczywiście o pozycji drugiej, czyli moim odchudzaniu.

ZAŁOŻENIA A RZECZYWISTOŚĆ

Pisząc ten post mam przed sobą rozpiskę z moimi postanowieniami. Założenia na pierwszy kwartał obejmowały między innymi: dietę i opiekę specjalisty (detoks), treningi do trzech razy w tygodniu (jednorazowo 1,2 km na basenie, zajęcia pump). Plany, plany … A co z rzeczywistością?

Na początku stycznia byłam na wizycie u specjalisty, który zlecił mi dodatkowe badania obejmujące pracę nerek, wątroby oraz badania poziomu różnych hormonów. Zalecił mi dietę o niskim indeksie glikemicznym, odstawienie większości zbóż, produktów mącznych oraz tych o dużej zawartości cukru i soli. O ile słodycze i sól nie są problemem, brak możliwości jedzenia białego ryżu był ciosem bolesnym. Podobnie białe pieczywo – nic nie smakuje lepiej niż ciepła, chrupiąca bułeczka z masłem czosnkowym, ale … Podjęłam się wyzwania i zaleceń od lekarza. Dodatkowo dostałam lek, który przyczynia się, między innymi, do powstrzymania małego głoda oraz zalecenie spożywania witaminy D oraz tych z grupy B. Nowa dieta z detoksem niewiele ma chyba wspólnego – chyba, że mowa o przerwie od węglowodanów i szeroko rozumianych świństw.

Z treningów jestem zadowolona. Wielokrotnie udało mi się pokonać magiczną barierę 1,2km. Myślę, że poprawiłam technikę – szczególną uwagę starałam się poświęcić oddechowi. Moje zmagania na basenie przedstawi wam poniższa infografika.

ten

Jak już wiecie, byłam również na siłowni, o czym pisałam w poście #54. Podobało mi się i zamierzałam chodzić regularnie, ale … okazało się, że wizyty na siłowni straszliwie mnie nudzą. Nie odpowiem więc na prośbę z komentarza: A może napiszesz jak ćwiczysz?. Początkową fazę ekscytacji zastąpiła niestety nuda … Niemniej, kiedy dopada mnie TEN CZAS i basen odpada, z chęcią poruszam się trochę na bieżni czy rowerze stacjonarnym. Chciałam mocno podjąć się raz jeszcze Pumpu, ale zajęcia w siłowni, gdzie chciałam uczęszczać, zostały zlikwidowane –  być może kiedyś wrócą, a wtedy będę gotowa.

Trenuję (to zbyt duże słowo, powinnam znaleźć jakiś odpowiednik …) średnio co drugi dzień. Owszem, zdarzają się dłuższe przerwy, ale staram się wsłuchiwać w swój organizm i dawać mu to, czego potrzebuje – dłuższe przerwy na przykład. Tak doradziła mi Słowna Kawiarka i szczerze powiem, że sprawdza się świetnie!

REZULTATY?

A i owszem! Zacznę od tych mniej konkretnych, czyli od obserwacji i odczuć. Widzę różnicę w twarzy, szczególnie po policzkach i brodzie – zdecydowanie są bardziej zarysowane. Dzięki pływaniu wysmukliły mi się ręce oraz plecy. Mam pracę siedzącą, więc lepszy stan pleców pozytywnie przyczynia się również do tego aspektu. No i kondycja znacząco się poprawiła!

Co ciekawe, spora różnica widoczna jest również w ubraniach. To nie tak, że dotychczasowe wiszą na mnie jak worki po ziemniakach, ale są zdecydowanie luźniejsze. Ba! Sukienka, której od jakiegoś czasu nie mogłam dopiąć, pasuje jak ulał. To dobrze, bo bardzo ją lubię!

To teraz czas przejść do konkretów. I to konkretnych konkretów. Krótko – jest mnie osiem kilogramów mniej. Nie wiem czy taki rezultat w trzy miesiące to dużo, ale biorąc pod uwagę, że w końcówce marca, na święta, pofolgowałam sobie – to chyba całkiem nieźle wyszło, co?

***

Nie wiem czy kogokolwiek z was to interesuje, ale bardzo chciałam podzielić się tymi małymi sukcesami. Przede wszystkim czuję się świetnie i mam motywację do dalszego działania!

Pozdrawiam,
Gocha.

P.S. Zrobił mi się fajny bicek i zdarza mi się napinać, a potem macać … Do czego to doszło?!

Reklamy

9 comments

  1. No to gratulacje, osiem kilo to naprawdę sporo! 🙂
    No i gratuluję też konsekwencji – bo to chyba najtrudniejsze 🙂
    Oby tak dalej!
    …Napisała Dziubasowa płaszcząc zad na kanapie z miską borówek u boku 😛

    Polubienie

  2. Bardzo dobry efekt! Gratulacje! 🙂
    W kwietniu już większość ludzi nie pamięta nawet, co sobie postanowiło, a co dopiero mówić o realizacji… Więc tym bardziej należą się gratulacje, że tak dzielnie i konsekwentnie realizujesz swoje założenia. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Tygodniowo powinno zrzucać się max 1kg także Twoje 8 na 3 miesiące to nie jest tak zły wynik jak myślisz:) Ważne, że widzisz efekty. Czasem waga też kłamie, bo rośnie masa mięśniowa (np ten Twój bicek), a to też waży! Często w czasie „odchudzania” dziewczyny załamują ręce bo waga stoi bo tłuszcz właśnie zamienił się w mięśnie. Tak więc na wadze stajemy w miare rzadko, np wybierz sobie 2 terminy w miesiącu na pomiary (obwody też warto: udo, biodra, talia i biust)

    A tak a’propo cieszę się, że moja rada skutkuje! I powodzenia w dalszym ciągu zmagań :*

    Polubienie

  4. Zrobił Ci się bicek od basenu? O_o
    36 basenów to wcale nie tak mało. Trzymam kciuki, żebyś dalej krok po kroku realizowała swoje cele i żebyś przy tym odczuwała też jakąś przyjemność – z uprawiania sportu, z jedzenia zdrowych rzeczy – bo czasami człowiek ma przed oczami tylko ten końcowy cel, a po drodze zaczyna odczuwać jakąś frustrację. Myślę, że skoro po czterech miesiącach ciągle masz motywację, to jakoś to pójdzie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s